czwartek, 26 czerwca 2014

Ukochany film.

Trudno zabrać mi ułożyć słowa, dopasować jedno do drugiego i jeszcze być z tego zadowolonym. Może przede wszystkim dlatego, że film, o którym chciałabym opowiedzieć jest złożony z obrazów. Nie ma tam za wiele dialogów, wszystko rozgrywa się na poziomie gestów, krajobrazów, spojrzeń. I taki też chyba będzie ten post.

środa, 25 czerwca 2014

Wiedeński samotnik (Nocna sztuka cz.I)

W kurzącym się na półce albumie o malarstwie zobaczyłam najpierw ten obraz...

"Autoportret" E.Schiele
Krótki komentarz siostry Wendy Beckett:
"Jest on patetycznym i wstrząsającym wyrazem bezbronności. Przedstawiony na nim strzęp człowieka, z którego została tylko skóra i kości, jest obwiedziony białą linią wyrażającą zniewolenie i ograniczenie swobody,odczuwane przez artystę. Zwróćmy uwagę na ręce, które prawie znikają od łokci w dół. W paradoksalny sposób sugerują one ukrytą energię. Malarz przedstawia nam siebie jako nieszczęśliwego, niewypierzonego młokosa. Obraz, który może wydać się zbyt osobisty, na swój histeryczny sposób wyraża jednak w pełni lęki i obawy, jakie często targają bardzo młodymi mężczyznami."